Jest to spektakl o ludziach, którzy są w związkach małżeńskich i o każdym z nas. Przedstawienie mówi o partnerstwie, o sposobie bycia ze sobą dwojga ludzi. O wzajemnych relacjach, zarówno w sferze uczuciowej, jak i czysto fizycznej, a także sferze codzienności, która czasem jest zbyt codzienna . Co to znaczy kochać? To pytanie zadają sobie bohaterowie Sztuki Schmidta. Jak być ze sobą, by nie zwariować, by nie dać się zabić i nie zabić partnera? Lisa ( bohaterka sztuki ) mówi na koniec spektaklu: "Po każdy zdaniu spływa po mnie strumień potu, mózg mi drętwieje-to objawy choroby zwanej niepohamowanym pociągiem!" Spektakl Dariusza Rosanowskiego jest jednocześnie komedią, dramatem psychologicznym i zagadką kryminalną. "Premierowi" widzowie zwierzali się nam po obejrzeniu tego widowiska: "Chwilami się śmiałam, czasem byłam przerażona, dwa razy się popłakałam". "Miałem wrażenie, jakbym oglądał swoje odbicie. Nie cały czas, ale w wielu momentach". "Bardzo żywe widowisko, nie pozbawione scen nieco odrealnionych, a jednak bardzo iluzyjne". "Życie, życie i życie" i dziwne, że kończy się tak pozytywnie, choć wcześniej nic na to nie wskazuje. Raczej jest coraz trudniej. Zakończenie, dające nadzieję tym co ją stracili".
| < Poprzednia | Następna > |
|---|


